Za nami długo wyczekiwany weekend otwierający sezon 2018/2019 Pucharu Świata w skokach narciarskich. Tegoroczna inauguracja za sprawą konkursu drużynowego i indywidualnego dała kibicom dużo emocji. 40. edycja zawodów rozpoczęła się, tak jak w minionym sezonie, na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince.

Sobota, jako pierwszy dzień rywalizacji zespołowej niewątpliwie najbardziej uszczęśliwił gospodarzy wydarzenia. Dzięki skokom Piotra Żyły, Jakuba Wolnego, Dawida Kubackiego i Kamila Stocha mogliśmy cieszyć się widokiem polskich skoczków na najwyższym stopniu podium. Emocje sięgnęły zenitu kiedy to w finałowej rundzie po skoku Dawida Kubackiego na odległość 114.5 metra drużyna Niemiec objęła prowadzenie, pierwszy raz w tym konkursie. Walka o triumf trwała do ostatnich skoków Kamila Stocha i Richarda Freitaga. 123.5 metra Niemca w obliczu skoku na 129 metr nie było wystarczającym wynikiem, aby utrzymać prowadzenie i tym samym Polacy wylądowali na najwyższym stopniu podium. Drużyna biało-czerwonych zapewniła sobie tym samym czwarte zwycięstwo drużynowe w zawodach Pucharu Świata. Trzecie miejsce na podium przypadło w udziale drużynie Austrii.

Na uwagę zasługuje także finałowy skok Piotra Żyły, który pofrunął na odległość 130.5 metra, zapewniając sobie największą odległość całego sobotniego konkursu. Zgodnie z przełożeniem wyników z inauguracji zespołowej na klasyfikację indywidualną, miejsce pierwsze zapewnił sobie nieoficjalnie Kamil Stoch. Sobotnie zwycięstwo oraz dobra dyspozycja polskich skoczków mocno rozbudziła apetyty kibiców.

W rywalizacji indywidualnej po pierwszej serii, Kamil Stoch tracił do prowadzącego Jewgienija Klimowa tylko dwa punkty. Nie udało się jednak pokonać Rosjanina, który bardzo dobrymi skokami zapewnił sobie swoje pierwsze zwycięstwo z zawodach Pucharu Świata. Klimow osiągnął kolejno na 127.5 oraz 131.5 metra, dzięki czemu został również pierwszym w tym sezonie liderem PŚ. Kamil Stoch po finałowym skoku na 127 metr spadł ostatecznie na czwartą pozycję z powodu obniżonych not za lądowanie. Dobrze spisali się również pozostali reprezentanci drużyny gospodarzy. Do serii finałowej awansowało pięciu Polaków. Piotr Żyła został sklasyfikowany na szóstej pozycji (124.5 i 131 m), Dawid Kubacki ostatecznie zajął ósme miejsce po skokach na 124 i 128 metr. Jakub Wolny zakończył zawody na 23. Pozycji a Maciej Kot na 29 miejscu. Do serii finałowej nie awansował jedynie Stefan Hula, który po skoku na odległość 115 metrów zajął 38 miejsce.

Warto wspomnieć także o Japończyku Ryoyu Kobayashi, którzy znajduje się w świetnej dyspozycji. Ostatecznie skoczek w niedzielnym konkursie stanął na najniższym stopniu podium, jednak to do niego należy najdłuższa odległość zawodów. Reprezentant Japonii poszybował na odległość 137.5 metra w pierwszej rundzie i zbliżył się do rekordu skoczni Stefana Krafta.  Wracając do zeszłorocznego konkursu Pucharu Świata w Wiśle można stwierdzić, że skocznia im. Adama Małysza jest szczęśliwa dla braci Kobayashi. Rok temu Junshiro również  świetnie się spisał i triumfował na skoczni w Wiśle-Malince.