“Gdyby bieg był taki jak strzelanie” powtarzają sobie z pewnością polscy kibice, oglądający czwartkowe zmagania biathlonistów w zawodach Pucharu Świata. Bezbłędny na strzelnicy Łukasz Szczurek zajął ostatecznie 42 pozycję w zawodach sprintu, pokonując między innymi znakomitego Francuza Martina Fourcada. Do punktów PŚ zabrakło czterech sekund. W Novym Mescie zwyciężył Norweg Johannes Boe. 

Rywalizacja w Czechach nie była bardzo zacięta, ale żeby myśleć o miejscu na podium trzeba było strzelać bezbłędnie i doskonale pobiec. Sztuka ta udała się aż czterem pierwszym zawodnikom, a najlepszym z nich okazał się biathlonista z Norwegii Johannes Boe, który wyprzedził o 21 sekund Rosjanina Alexandra Loginova. Na najniższym stopniu podium podczas czwartkowej rywalizacji stanął dość niespodziewanie szwedzki zawodnik Martin Ponsiluoma, dla którego było to pierwsze podium w karierze zawodów Pucharu Świata, nie wliczając w to sztafety. Jednak jego strata wyniosła już ponad 54 sekundy. Warto dodać że dzisiejszy zwycięzca dominuje rywalizację w tym sezonie, wygrywając już po raz czwarty z sześciu rozegranych do tej pory zawodów i jest zdecydowanym liderem Pucharu Świata. na drugie miejsce wskoczył Loginov.

Z polskich biathlonistów najlepiej spisał się bezbłędny na strzelnicy Łukasz Szczurek, kończąc zmagania na 42 miejscu ze strata 2 minut i 11 sekund. Co ciekawe wyprzedził w końcowej klasyfikacji fatalnie strzelającego Francuza Martina Fourcada (cztery pudła na strzelnicy) i zdobył ważne punkty do Pucharu Narodów, w którym jesteśmy sklasyfikowani na 17 pozycji. Miejmy nadzieję, że w biegu pościgowym poprawi się i zdobędzie pierwsze w tym sezonie pucharowe oczka. Słabo spisali się Grzegorz Guzik oraz Andrzej Nędza – Kubiniec, zajmując odpowiednio 82 oraz 94 miejsce, pudłując trzy razy na strzelnicy. W piątek na trasach w Novym Mescie rywalizować będą biathlonistki, a my liczymy na Monikę Hojnisz i pozostałe Polki.

WYNIKI SPRINTU MĘŻCZYZN